Niewiele osób wie, że tkanina z której zrobiona jest typowa koszula, została wynaleziona kilka tysięcy lat temu. Starożytni Egipcjanie nie mieli zaawansowanych technologicznie proszków z mikrogranulkami doskonale trafiającymi w sam środek przyczyny nieznośnej plamy. – mówi naszemu korespondentowi anonimowy profesor z mało znanego uniwersytetu. – Dysponowali natomiast naturalnym środkiem czyszczącym, który każdy z nas ma pod ręką – czystym powietrzem – i zbudowali imperium.
Tak, tak, moi drodzy. Choć trudno w to uwierzyć, czyste powietrze omiatające włókna, radośnie trzepoczącej na sznurku koszuli, czyści ją niemal tak samo dobrze jak proszki marek takich, jak A****, O** czy V**** (redakcja pozwoliła sobie zaszyfrować nazwy wiodących proszków). Dzieje się tak dlatego, ze cząsteczki powietrza neutralizują cząsteczki pobudzające zmysł węchu. A jak wiadomo nie od dziś, czego nozdrza nie czują, tego sercu nie żal. Dlatego Wasz Korporacyjny Korespondent zaleca odstawienie pralek i przejście na ekologiczne, energooszczędne wietrzenie. Pralka może nam wówczas posłużyć jako wygodny schowek na krawaty.
(wkrótce opowiemy Wam, jak wyprasować koszulę za pomocą starego portfela i małpki z wódka w hotelowym pokoju)





