Wasz Korporacyjny Korespondent

To ja. Średniego wzrostu, średniej wagi, o nic nie wyrażającej twarzy człowiek ze szklanego biurowca. Gdybym nie był opakowany w szykowny garnitur, można by pomylić mnie z biurowym meblem. Nie interesuję się niczym, więc rzadko miewam poglądy, a jeśli już, to z pewnością są one co najmniej niemądre, a zazwyczaj wprost głupie. Dlatego też nie rozmawiam o niczym innym, poza własną pracą.

W typowym mieszkaniu na przeludnionym, strzeżonym osiedlu, posiadam komplet designerskich mebli z masowej produkcji. Wakacje spędzam w  modnych państwach, zajmując się fotografowaniem siebie na tle wszystkiego, aby wzbudzić zazdrość moich, za przeproszeniem, kolegów, którzy nie osiągnęli tego co ja. Uprawiam tylko modne i drogie sporty. Do każdego mam w szafie osobny strój modnej marki, subtelne podkreślający mój społeczny status.

Kontynuuj czytanie

Dupogodziny

Czasem zdarza się odbębnić robotę szybciej niż planowaliśmy. Wszystkie maile zostały wysłane, telefony odebrane i nawet dzienny limit wypitej kawy, gwarantujący bezawaryjną pracę serca już się wyczerpał. Tymczasem zegar nieubłaganie twierdzi, że przed nami jeszcze co najmniej kilka godzin w biurze. Pod żadnym pozorem nie wolno wówczas brać dodatkowych zleceń, bo pokazałoby to jednoznacznie przełożonemu, że mamy za mało obowiązków. W tej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak tylko wyrobienie kilku dodatkowych dupogodzin.

Kontynuuj czytanie

Dzień z życia praktykanta

Korpokracja śledzi biurowe życie na każdej płaszczyźnie. Aby dać temu wyraz, poprosiliśmy przedstawicieli wszystkich biurowych kast o spisanie swoich odczuć i przeżyć z jednego dnia pracy. Każdy z nich dostarczył nam zapiski ze swoimi najskrytszymi przemyśleniami i odczuciami. Na pierwszy ogień wzięliśmy fundament korporacyjnego świata, stanowiący zaginione ogniwo ewolucji stosunków służbowych, łączące nasze czasy z niesłusznie minionym feudalizmem. Głos ma Praktykant. Kontynuuj czytanie

Wstydliwa skarpeta

Pan Zygfryd (l. 35), wzięty w brażny nieruchomościowej adwokat, znany był kolegom po fachu ze swej nienagannej kultury osobistej, wyrażanej równie nienagannym strojem i manierami. Nasz bohater wierzył bowiem, że przyczesany włos, starannie wyprasowana koszula i schludnie skomponowane elementy garderoby, są najlepszą wizytówką jego prawniczych usług, świadczonych na rzecz możnych tego świata.

Pewnego dnia pan Zygfryd, oddany analizie sprawy najlepszego klienta, pracował do wczesna, bowiem zakończenie pracy po świcie nie zasługuje w pełni na miano „późno”. Po dopięciu wszystkich akt sprawy na ostatni guzik, postanowił czym prędzej zaznać odrobiny snu. Jednym zamaszystym ruchem zdjął z siebie obuwie, garnitur i koszulę i spreparowany w ten sposób konfekcyjny zwój cisnął na fotel, wykorzystując odśrodkową siłę do runięcia w przeciwnym kierunku, gdzie znajdowało się łóżko.

Kontynuuj czytanie